|

Zmiana NARRACJI w temacie UFO

Bardzo długo zastanawiałem się, o czym powinien być pierwszy wpis na moim blogu w tematyce UFO. Zastanawiałem się, który z “przypadków”, spotkań, obserwacji opisać, aby Was zaciekawić. Mam z tym niemały problem, ponieważ samemu tematowi obserwacji UFO, całemu zagadnieniu związanemu z obcymi cywilizacjami, zarówno w czasach starożytnych i obecnych, poświęciłem kawał swojego życia. O każdym ważnym przypadku słyszałem już tak wiele razy, że mimo iż są fascynujące same w sobie, to mam nieodparte wrażenie, że wszyscy już o nich musieli usłyszeć. Okazuje się, że wcale tak nie jest, bo z racji, że trafiam na coraz więcej ludzi, którzy się budzą, kiedy wspominam im o konkretnych przypadkach związanych z UFO, rozmówcy robią wielkie oczy niczym spodki i twierdzą, że “pierwsze słyszą i że to niesamowite”. Oczywiście nie brakuje sceptyków na mojej drodze, którzy patrzą na mnie jak na “kosmitę” 🙂 Dlatego postanowiłem na sam początek zacząć trochę bardziej ogólnie, żeby nakreślić wam, jak bardzo zmieniała się narracja w temacie, na przestrzeni czasu.

Niczym ziarenko piasku

Jest tak wiele wątków, które chciałbym poruszyć dla Was, ale zacznę chyba od najważniejszego. Niezależnie, w co wierzycie, Boga, Energie stworzenia, Kreatora wszystkiego, Buddę, Jahwe czy Allacha, jedno jest pewne – nie możemy być tak egocentryczni, żeby myśleć, że jesteśmy jedyni i wybrani i nie ma nikogo poza nami we wszechświecie. Czy gdybyście byli energią stworzenia i mieli możliwości kreacji, poprzestalibyście na jednej małej skale pośrodku przepastnego kosmosu i jednej rasie? Jednej tak doskonałej, a z drugiej strony ułomnej, która sama siebie niszczy nawzajem, pasywnie jak i aktywnie? Nie chcielibyście spróbować stworzyć więcej i lepiej? A może wszystko jest przypadkiem

i miliony czynników złożyło się na to, że z prostego organizmu wyewoluowaliśmy do tak skomplikowanego złożonego ssaka, o precyzyjnym organizmie i niesamowitym umyśle? Naprawdę miało to by być wszystko kwestią przypadku?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważano, że życie może istnieć tylko na Ziemi, bo tylko tu jest woda – teraz okazuje się, że woda jest również obecna na innych planetach i księżycach naszego układu słonecznego. Obecnie i teleskop Keplera i teleskop Webba odkrywają coraz to nowe egzoplanety, czyli potencjalnie planety możliwe do zamieszkania przez ludzi.  Obecnie jest ich już kilkadziesiąt!

Pod koniec XX wieku, w kosmos latały tylko mocarstwa jak USA czy Rosja, a teraz latają nawet Indie czy prywatne firmy jak SpaceX, Elona Muska. Co będzie za 10, 50, 100 lat? Czym jest 50 czy 100 lat w obliczu czasu, w jakim istnieje już Wszechświat? Co jeśli inne cywilizacje we Wszechświecie istnieją przykładowo 300 tysięcy lat dłużej niż my? Jak ich technologia mogła się rozwinąć? A co z brakującym ogniwem ewolucji – może to inna, bardziej zaawansowana cywilizacja popchnęła nas do przodu, na etapie kiedy stanęliśmy już na dwóch nogach?
Myślę, że w temacie obcych cywilizacji trzeba na początku uświadomić sobie, że jesteśmy tylko ziarenkiem piasku w całym Wszechświecie. Idąc dalej trzeba sobie zadać pytanie – czy nasz Wszechświat jest jedyny? Doskonale obrazuje to poniższy, krótki filmik:

Jak widzicie, jesteśmy malutcy w skali kosmosu, co nie oznacza, że nie jesteśmy ważni. Nasza planeta jest wręcz doskonała, urozmaicona, z niesamowitą florą i fauną, ogromnymi zasobami naturalnymi i naszą rasą, która jak domniemywam, jest swego rodzaju ewenementem. Czy to nie czyni z nas obiektu godnego obserwacji przez wyższe formy inteligencji z drugiego końca Wszechświata?

Starożytne cywilizacje jako bogowie i anioły

Przede wszystkim musicie być świadomi tego, że pisząc poniższy artykuł, opieram się na danych i przekazach z książek, informacjach jakie udało mi się uzyskać z wielu różnych źródeł i są to moje osobiste przemyślenia. Nigdy niczego nie możemy być pewni w 100%, ale wszystkie informacje składają się w logiczną całość, a jak ją sobie zinterpretujesz drogi czytelniku / czytelniczko, zależy wyłącznie od Ciebie.

To nie było tak, że wszystko zaczęło się od “balona meteorologicznego” 2 lipca 1947 roku w Roswell. Myślę, że trzeba by się cofnąć o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy lat wstecz, kiedy to zaawansowane cywilizacje, tudzież my sami przed ogromnym kataklizmem tworzyli / tworzyliśmy niesamowite budowle z kamienia, które zachowały się do dziś. Czy to przypadek, że budulcem był kamień? Śmiem twierdzić, że było to celowe, bo ktokolwiek je konstruował, wiedział że budowle te przetrwają większość kataklizmów, potopów, susz czy epok lodowcowych na naszej planecie.

W wielu miejscach na ziemi, na różnych kontynentach, można by wyliczać ślady zaawansowanej technologii obróbki kamienia jak i artefakty, malowidła, rzeźby. Od Puma Punku, przez Machu Picchu, piramidy w Gizie, Meksyku, po płaskowyż Nazca czy Wyspę Wielkanocną, a to nie wszystko… Zarówno w wielu przekazach jak i religiach, jest wiele wzmianek o przybyszach z gwiazd, wojnach bogów na niebie (Indie), Vimanach, aniołach i innych wniebowstąpieniach. Anioły to ciekawy przykład – wyobraźcie sobie, że żyjecie kilka tysięcy lat temu. Nie ma na Ziemi żadnej technologii, a najbardziej zaawansowaną technologią jest powóz konny, miecz i cep. Nie ma samolotów, samochodów, dronów, komputerów, a jedyne co lata w powietrzu to wszechobecny smrodek i ptaki. Nagle z nieba schodzi, czy zlatuje ktoś podobny do nas i chcecie to przekazać innym pokoleniom. Jak najłatwiej to zrobić? Narysować człowieka ze skrzydłami. Ma skrzydła to znaczy, że lata – czego nie rozumiesz, prościej się nie da 🙂

Ale żeby nie było, na skrzydlatych ludziach się nie kończyło, bo obserwacje UFO zostały uwiecznione na starych malowidłach sprzed wieków (zrobię o tym osobny wpis), a nawet sam Kolumb w wyprawie przez Ocean Atlantycki opisywał “dziwne światła”, które latały wokół statku “Santa Maria”. 

Przez kolejne wieki, wpływ kościoła był bardzo “przytłaczający” i wszelakie inne cywilizacje, które mogłyby zostać uznane za bogów, nie były, że tak powiem “mile widziane”. Swoją drogą, jeśli kościół jest tak nieskazitelny 😉 i jest dla ludzi, to ciekawe co ukrywa przed wszystkimi w tajnych archiwach Watykanu, które skrywają 1700 lat tajemnic kościoła i mieszczą się na 80 kilometrach półek, z

milionami dokumentów i artefaktów. Ale o tym nie dzisiaj, bo to rozległy temat na osobny wpis. Przyszedł XX wiek, a z nim pierwsze aparaty fotograficzne, środki przekazu, telefony, telewizja, prasa, a to zrodziło pewien “problem” – nie jest już tak łatwo wmówić komuś, że mu się przywidziało i trudniej zaczęło być zdusić temat w zalążku, czy też przedstawić go jako lokalną legendę, tudzież pijackie wizje sąsiada z pobliskiej wsi. Wraz z rozwojem technologii i militaryzacją, a tym samym wyścigiem zbrojnym, każdy najmniejszy skrawek technologii z “innego świata” byłby cenniejszy od jakiegokolwiek skarbu świata. 

Włoskie UFO, fascynacja III Rzeszy i Roswell

Czy wiecie, że pierwszym odzyskanym wrakiem UFO, był obiekt odnaleziony we Włoszech, w pobliżu miejscowości Magenta 13 czerwca 1933, przez wojsko Benito Mussoliniego? Obiekt ten został przejęty przez armię amerykańską i przetransportowany pod koniec II wojny światowej do USA. W tzw. międzyczasie, zanim doszło do incydentu w Roswell, podczas drugiej wojny, Hitler wraz ze swoją III Rzeszą był zafascynowany technologią z gwiazd.

Sama swastyka jest odwróconym symbolem pochodzącym z Tybetu, do którego Himmler wysyłał bardzo ważne i kosztowne ekspedycje w celu uzyskania tajemnej wiedzy między innymi nt. opisu napędu rtęciowego, zawartego w manuskryptach tybetańskich i hinduskich, a także nt. tybetańskiej energii “Vril”, do której Niemcy często nawiązywali w swoich publikacjach ezoterycznych. Energia ta miała im umożliwić przemianę energii elektromagnetycznej na grawitacyjną i budowanie własnych spodków. Do tego dochodzą prace nad tzw. “dzwonem” i napędzanymi technologią vril, statkami Haunebu. Temat postaram się rozwinąć przy okazji recenzji książki Igora Witkowskiego “Instrukcje przebudzenia tom 4”.

Po wojnie doszło do incydentu w Roswell, gdzie wielu świadków, w tym strażaków, pojawiło się na miejscu zdarzenia, a o sprawie pisały gazety. Temat okazał się być bardzo chwytliwy i za dużo osób zaczęło dopytywać, co się wydarzyło w Nevadzie. Na miejsce zdarzenia wkroczyło błyskawicznie wojsko amerykańskie i “sprzątnęło” ten medialny bałagan. Ludzie nabrali wody w usta, wojsko zrobiło ustawkę z balonem meteorologicznym i myśleli, że po temacie. Nic bardziej mylnego…

Projekt “Blue Book” i zmowa milczenia

Okazuje się, że mimo tego, że “spodki” nie rozbijały się zbyt często, to i tak liczba obserwacji zaczęła wzrastać. Liczne obserwacje można tak powiedzieć, że nasiliły się po pierwszych próbach nuklearnych, które ewidentnie zainteresowały naszych obserwatorów. Jednak tak jak oni nas, tak my ich coraz częściej widywaliśmy na nieboskłonie. Z wielu względów m.in. politycznych, militarnych, religijnych nikomu “na górze” nie było na rękę, żeby tak skrywane informacje ujrzały światło dzienne, więc dyskredytowano, zastraszano, ośmieszano ludzi, którzy twierdzili, że widzieli coś, co nie jest z tego świata. Utworzono też Projekt Błękitna Księga, który nieprzerwanie w latach 1952 – 1969 roku badał przypadki obserwacji UFO, a raczej katalogował je dla armii, a konkretnie Sił Powietrznych USA. Na czele projektu stanął kapitan Edward J. Ruppelt, który miał w możliwie bezstronny sposób badać zagadnienie niezidentyfikowanych pojazdów latających. W samym projekcie zmieniali się dowódcy, a raporty były przygotowywane m.in. przez astrofizyka dr. Josefa Allena Hyneka. Zbadano 12 618 obserwacji, z czego 94% wyjaśniono lub uznano za oszustwa, a 701 przypadków nie udało się wyjaśnić do dnia dzisiejszego. Zabrzmi jak teoria spiskowa (nie lubię tego określenia), ale 12 listopada 1963 John F. Kennedy wystosował list do CIA, w którym zażądał wydania pełnych akt na temat UFO. Chciał, aby prawda została ujawniona, a szpiegowskie techniki zaprzestane. Co stało się dziesięć dni później w Dallas, już wszyscy wiemy.

Wraz z postępem, rozwojem telewizji i kina, temat “przybyszów z innych planet” stał się rozrywką, żartem i nie był raczej traktowany poważnie. Każdy kto twierdził, że był świadkiem UFO, nastawiał się na falę ośmieszenia, problemów w pracy, a często też na wizytę Panów w czarnych garniturach.  Obserwacje nasilały się, już nie tylko w Stanach, ale także w Rosji, Europie, Ameryce Południowej, a nawet na Biegunie Południowym. Temat nadal był tabu, a czas “zimnej wojny” nie sprzyjał ujawnianiu jakichkolwiek informacji w tej kwestii. Politycy jak i wojsko milczeli…

Nagła zmiana narracji

Po roku 2000 upowszechnił się dostęp do osobistych kamer, aparatów cyfrowych, a dalej smartfonów, co miało i ma do dzisiaj ogromny impakt na ilość zarejestrowanych obserwacji. Sam byłem świadkiem takiej obserwacji i nie można tego porównać do niczego innego, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że patrzy na coś, co nie jest “stąd”. Dosłownie pisząc to i wspominając, mam gęsią skórkę! 

Pojawił się YouTube, Twitter (X) i inne platformy, na które każdy mógł wrzucić, co udało mu się nagrać. Niestety wraz z rozwijającą się technologią i komputerami, pojawiało się dużo mistyfikatorów, którzy próbują do dzisiaj swoich sił w tzw. CGI (Computer-generated imagery) tworząc do złudzenia realne filmiki, które potem okazują się fake’ami, co bardzo szkodliwie wpływa na obraz i odbiór informacji o UFO. Gdy przeciętny człowiek, który nie interesuje się tematem na co dzień, zobaczy coś, co już jest niemalże perfekcyjnym dowodem na odwiedzanie nas przez obcą cywilizację, media społecznościowe o tym huczą, a na końcu okazuje się, że to kolejny fake i efekty specjalne – nie pomaga to w uświadomieniu “przeciętnego Kowalskiego”. Nie da się on przekonać, że nie jesteśmy sami, a nad naszymi głowami lata coś, czego ziemska technologia nie jest w stanie wyjaśnić. Mało tego, zostaliśmy już przyzwyczajeni, że nagrania UFO są kręcone zazwyczaj kalkulatorem albo ziemniakiem 🙂 i ich jakość bardzo odbiega od tego co chcielibyśmy zobaczyć. Zazwyczaj jest to kwestia nagrań w nocy czy na dużym powiększeniu, ale dalej ciężko o wyraźny i niepodważalny dowód. Z drugiej strony, jak jest jakieś wyraźne nagranie, to wszyscy od razu krzyczą, że to mistyfikacja, bo nagranie jest za dobre 🙂

Tutaj chciałbym wtrącić, że obserwacje UFO nie zawsze muszą być obserwacją przedstawicieli obcej cywilizacji. Po przejęciu wraków obcych, po II WŚ, nagle, w niesamowity sposób przyśpieszył rozwój technologiczny i nie mówię tu tylko o komputerach. Dobrym przykładem jest Lockheed, który w latach 60 potrafił wypuścić takie samoloty jak SR-71B Blackbird, który, że tak powiem, mocno odbiegał technologicznie i wyglądem od ówczesnych maszyn lotniczych i do dzisiaj jest najszybszym samolotem wykorzystywanym operacyjnie. Samolot rozpędza się do 3,5 macha, gdzie obecny F-35 rozpędza się do ok. 2 machów. Podobnie spójrzcie na F-117 Nighthawk z 1981 r. Może nie był tak szybki, ale był niewykrywalny dla radarów i wyglądem odbiegał od standardowych samolotów.

 Ale do brzegu, bo czy jest zimna wojna, czy jej nie ma, nadal mamy wyścig zbrojeń na świecie i jeśli ktoś posiadłby, choć część zaawansowanej technologii, to na 100% bada możliwości tzw. wstecznej inżynierii, w celu pozyskania tejże technologii i wykorzystania jej do produkcji własnych “spodków”. Przykładem może tu być tajemniczy obiekt, o charakterystycznym trójkątnym kształcie, znany jako TR-B3, który wielokrotnie był widywany na naszym niebie, w różnych częściach świata. Kolejne obiekty widywane w naszych przestrzeniach powietrznych są bardzo małe i szybkie, co pozwala spekulować, że są to swego rodzaju sondy. Na to wszystko wchodzą duże, małe, średnie obiekty, występujące osobno lub w grupach. Metaliczne albo czarne, w formie dysków, sześcianów, piramid czy innych nieokreślonych kształtów, które pojawiają się niemalże codziennie i nie przypominają niczego, co jest ziemskie.

Obecnie śmiało mogę powiedzieć, że każdego dnia znajduję nowe nagrania z obserwacji UFO, choć teraz używa się terminu UAP (ang. unidentified aerial phenomena), który został wymyślony z prostego powodu. Skrót UFO (ang. unidentified flying object) jest bowiem mocno wyeksploatowany, a badacze, którzy zajmują się tą tematyką, są narażeni na nękanie i wyśmiewanie. Obserwacji jest tak dużo, że czasami ilość potrafi przytłaczać. Nagrania są coraz lepszej jakości i pojawiają się z różnych źródeł.

Właśnie tu nastąpiła zmiana narracji, ponieważ temat, który był przez dziesiątki lat wyciszany, wyśmiewany, zaczął być traktowany na poważnie. Na moje “oni” wiedzą, że nie da się tego dłużej ukrywać i prędzej czy później ktoś wrzuci coś, co będzie przytłaczającym dowodem, albo obca rasa zrobi szach-mat i ujawni się oficjalnie. Zapewne jednak nie zrobi tego zbyt szybko, ze względu na możliwe konsekwencje w postaci paniki ludzi, możliwej agresji, czy z powodu upadku religii na świecie, co mogłoby wywołać spory chaos, a nie o to tutaj chyba chodzi. W każdym razie 4 lata temu Pentagon i Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych ujawniły trzy filmiki, nagrane z kokpitu myśliwców wojskowych, które przedstawiały obiekty lecące z ogromną prędkością oraz zachowujące się, jak żaden ze znanych nam obiektów latających. To był punkt zwrotny, bo poniekąd oficjalna instytucja państwowa przyznała się, że tak, lata coś nad nami, to nie nasze i nie wiemy co to. Nastąpił efekt domina. 

Oczywiście to nie jest tak, że do tego momentu nie było próby ujawnienia tematu. Wielu emerytowanych wojskowych w USA i nie tylko, również byli astronauci, wielokrotnie mówili o tym, że nie jesteśmy sami. Dr Steven Greer prowadząc “Project Disclosure” zrzeszał właśnie byłych wojskowych i badaczy fenomenu UFO i już od 2000 roku usilnie przebijał się w amerykańskich mediach. Były kanadyjski minister obrony narodowej, Paul Hellyer, oficjalnie w wywiadzie powiedział, że co najmniej cztery gatunki obcych cywilizacji od tysięcy lat odwiedzają Ziemię. Niestety Paula Hellyera nie ma już z nami. Ale to nie koniec atrakcji, ponieważ sprawy nabierają tempa. 
W roku 2023, za sprawą wywiadu dla News Nation przeprowadzonego przez Ross’a Coulthart’a z byłym oficerem wywiadu i członkiem zespołu Pentagonu ds. UFO (AARO) Davidem Grushem, światło dzienne ujrzała informacja, że władze od dekad ukrywają fakt posiadania pozaziemskiej technologii. Mało tego, posiadają kilkanaście przejętych pojazdów oraz ciała obcych. Szokujące?

UFO na poważnie

Jakby to wyglądało kilkadziesiąt lat temu? Davidowi nagle skończyłyby się hamulce w aucie albo zrobiliby z niego totalnego błazna. Ale był 2023 rok i mleko się rozlało. Oczywiście, że próbowano zdyskredytować Davida Gruscha, grzebiąc w jego przeszłości pod kątem chorób psychicznych i ewentualnego leczenia itd. ale sprawa finalnie trafiła do Kongresu Stanów Zjednoczonych, gdzie na oficjalnej sesji komisji nadzoru Izby Reprezentantów w dniu 26 lipca 2023, nastąpiło jawne przesłuchanie pod przysięgą trzech wojskowych. 

Jednym z nich był wspomniany David Grusch, a z nim David Fravor oraz Ryan Graves. David Fravor (odznaczony pilot F/A-18F Super Hornet z US Navy) był świadkiem obserwacji obiektu okrzykniętego nazwą “Tic-Tac UFO” (ze względu na swój kształt i kolor), który z niesamowitą prędkością zmieniał wysokość, skręcał pod kątem i naśladował manewry pilota myśliwca. Obserwacje komandora Fravora potwierdzone zostały publicznie przez operatora uzbrojenia Alex Dietrich – jedną z pierwszych kobiet, które latały na F/A-18. Owalny obiekt o długości około 12 metrów miał być też obserwowany przez załogę drugiego F/A-18F pilotowanego przez komandora porucznika Jima Slaighta. Łączny czas obserwacji wzrokowej miał wynieść 5 minut. Obiekt nie posiadał skrzydeł, śmigieł, ani żadnych innych widocznych elementów napędu i był zdolny do błyskawicznego przemieszczenia się do oddalonego o 60 mil miejsca.

Ryan Graves opowiadał o spotkaniu z UFO, które miało miejsce podczas ćwiczeń w rejonie wschodniego wybrzeża USA. Piloci USS Theodore Roosevelt obserwowali niezidentyfikowane obiekty, które naprzemiennie poruszały się z prędkością jednego macha, aby po chwili zawisnąć w powietrzu w totalnym bezruchu. Podczas tych obserwacji było blisko zderzenia z obiektem. Obiekty, które obserwowali, posiadały formę ciemnego sześcianu zawieszonego w przeźroczystej sferze.

Po drodze, do dnia dzisiejszego mieliśmy jeszcze kilka nadzwyczajnych obserwacji, od sprawy rzekomego lądowania pojazdu na posesji jednego z mieszkańców Las Vegas, przez obserwację UAP dronem wojskowym na froncie walk na Ukrainie, po przedziwny incydent w centrum handlowym w Miami, który do dzisiaj nie został wyjaśniony, a to tylko niektóre z nich.

W dalszym ciągu sprawy nabierają tempa, gdyż pod koniec maja bieżącego roku, na konferencji SALT iConnections zorganizowanej w Nowym Jorku, w jednej z rozmów wystąpił starszy oficer wojskowy USA pułkownik Karl Nell. Pułkownik ma tak zasobne portfolio, że jego kariera zawodowa z powodzeniem mogłaby starczyć dla 2-3 osób na całe życie, więc jest osobą wiarygodną. Przedstawiając się w wywiadzie, na prośbę gospodarza, w celu uwypuklenia tego, o czym będzie mówić, wymienia kim jest i gdzie pracował. Ukończył studia z zakresu inżynierii elektrycznej. Pracował jako wojskowy w Europie w korpusie sygnałowym, następnie w dowództwie

kosmicznym armii, dowodząc stacją naziemną satelitów. Skończył inżynierię mechaniczną oraz studia strategiczne i informatykę. Pracował w Bell Labs, a następnie w Lockhead Missles and Space. Zarządzał także strategicznymi programami technologicznymi w przemyśle obronnym dla Northrop Grumman, gdzie pracował dla kilku rządowych agencji trójliterowych. Było tego więcej, ale ostatnie z jego zadań było związane z UAP Task Force, co było istotne dla dyskusji, jaką prowadzić miał na konferencji SALT.

Carl otrzymał pytanie za milion dolarów, czy wierzy, że wyższa forma nieludzkiej inteligencji odwiedziła naszą planetę… Odpowiedział z przekonaniem, że: „Tak, nieludzka inteligencja istnieje, wchodziła w interakcje z ludzkością, ta interakcja nie jest nowa i trwa od dawna, a są wybrani urzędnicy w rządzie, którzy są tego świadomi”.
Prowadzący nadmienił, że to bardzo śmiałe stwierdzenie. I czy jest pewny, że to prawda?
Odpowiedź padła od razu: „Nie mam co do tego żadnych wątpliwości!”

Cały wywiad wrzucam poniżej:

Na sam koniec dodam, że w maju Watykan pracował nad nowym dokumentem, który ma na celu ponowne zdefiniowanie stanowiska Kościoła wobec wszelkich ponadnaturalnych zjawisk i obserwacji. Przykładowo, dokument ma na celu rzucenie nowego światła na wszelkiego rodzaju zjawiska jak “objawienia” się boskich i okołoboskich istot, które manifestują się ludziom na ziemi 😉 Że tak powiemwszystko w czas, a grunt jest szykowany pod coś większego.

Ujawnienie tuż za rogiem?

Od dawna wiem, a raczej czuję, że jeszcze za “naszych” czasów poznamy odpowiedź co do tego, czy jesteśmy “sami” czy nie. Ewidentnie jesteśmy świadkami oswajania ludzi z tym faktem i myślę, że prędzej niż później nasze wątpliwości co do tematu obcych cywilizacji zostaną rozwiane. Pisząc ten artykuł, nie odniosłem się do wielu wątków pobocznych, które mógłbym wymieniać bez liku, ale moim głównym celem było zwrócenie Waszej uwagi na zmieniającą się narrację na przełomie ostatnich kilkudziesięciu lat i to, jak bardzo ona przyśpiesza, zmieniając optykę, w temacie UAP. Niepokoi mnie tylko jedna sprawa. Mimo przełomowych przesłuchań, licznych nowych nagrań i obserwacji, widać, że ludzie są już tak sceptycznie nastawieni i uprzedzeni, widzieli tyle fake’ów, że panuje ogólna znieczulica w temacie UAP. Odnoszę czasami wrażenie, że nawet gdyby teraz jakiś kraj powiedział, że ma kontakt z obcą cywilizacją i pokazał się w TV z przedstawicielem innej rasy, to ludzie wzięliby chipsy i z uśmieszkiem na twarzy żartowaliby sobie, że niezłe efekty specjalne i znów sobie ktoś robi przysłowiowe jaja.

A jakie jest Wasze zdanie?
Czy uważacie, że jesteście w centrum Wszechświata, czy
czujecie się raczej częścią  większej “społeczności gwiezdnej”?

Podobne wpisy

2 komentarze

Skomentuj Mark Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *