Puma Punku dowodem nie z tej Ziemi

Archeologiczna enigma

Puma Punku jest jednym z najbardziej enigmatycznych miejsc na świecie. Jest częścią większego kompleksu Tiwanaku w pobliżu jeziora Titicaca w Boliwii. Nosi miano jednego z najbardziej zagadkowych i fascynujących archeologicznie miejsc na świecie. Znane z precyzyjnie obrobionych kamieni i zaawansowanej sztuki murarskiej, Puma Punku wciąż zadziwia archeologów i historyków. Ten artykuł bada kontekst historyczny, architektoniczne cuda i różne teorie dotyczące tego enigmatycznego miejsca, a także teorię Igora Witkowskiego, który szczegółowo opisuje fenomen tego miejsca, na podstawie własnych badań autora. Igor Witkowski nawiązuje do tego niesamowitego miejsca zarówno w Tomie 3 „Instrukcji przebudzenia” jak i w książce pod tytułem „Oś Świata”. Opisuje on w niej tytułową oś, która jest linią łącząca główny ośrodek cywilizacji Doliny Indusu w Azji z Wyspą Wielkanocną na Pacyfiku oraz kompleksem w Puma Punku.

Co do jednego naukowcy są zgodni: cywilizacja, która wzniosła ten kompleks musiała być niezwykle zaawansowana. Ale kto ją wzniósł i w jakim celu?

Kontekst historyczny

Puma Punku, co oznacza „Drzwi Pumy” w języku Aymara, oficjalnie zostało zbudowane przez cywilizację Tiwanaku, która kwitła w regionie Andów od około 300 do 1000 roku naszej ery​​. Miejsce to, oficjalnie jest uważane za zbudowane między 536 a 600 rokiem naszej ery​, natomiast badania boliwijskiego naukowca polskiego pochodzenia, Arthura Posnansky’ego, kwestionują te ustalenia. Posnansky zasugerował, że Puma Punku może być znacznie starsze, datując jego powstanie na około 15 tysięcy lat temu. Nieznane jest również przeznaczenie całego kompleksu. Najbardziej intuicyjną hipotezą jest istnienie w tym miejscu świątyni lub innego

rodzaju miejsca kultu, jednak brak jednoznacznych dowodów uniemożliwia potwierdzenie tej teorii. Tiwanaku było głównym centrum kulturalnym i politycznym, którego wpływy sięgały współczesnych terenów Boliwii, Peru i Chile. W szczytowym okresie kompleks Tiwanaku, w tym Puma Punku, zamieszkiwało do 400 000 ludzi.

Lokalizacja kompleksów i eksponaty

Puma Punku znajduje się w boliwijskich Andach, w regionie Altiplano na wysokości 3800 metrów nad poziomem morza, w pobliżu południowo-wschodniego brzegu jeziora Titicaca. Jest częścią większego kompleksu archeologicznego Tiwanaku, który obejmuje wiele znaczących struktur, w tym Bramę Słońca i liczne monolity.

Puma Punku
  • Platforma Puma Punku: Centralny element kompleksu składający się z kilku poziomów tarasów zbudowanych z ogromnych bloków andezytu i diorytu. Największe bloki ważą ponad 100 ton i są idealnie dopasowane bez użycia zaprawy.
  • Kamienne Bloki H: Te charakterystyczne bloki mają kształt litery „H” i są wycięte z niezwykłą precyzją. Uważa się, że były one elementami większej struktury lub mechanizmu, jednak ich dokładne przeznaczenie pozostaje tajemnicą.

  • Bramy i Drzwi: W Puma Punku znajdują się również duże kamienne bramy, które mogły pełnić funkcje ceremonialne. Najbardziej znana z nich to „Brama Pumy”.
TIAHUANACO (TIWANAKU)

Tiahuanaco, położone około 15 km na wschód od Puma Punku, było centrum politycznym i duchowym cywilizacji Tiwanaku. Rozmieszczenie eksponatów w tym kompleksie odzwierciedla jego znaczenie religijne i społeczne.

  • Akapana: To ogromna piramida schodkowa, która dominuje nad kompleksem. Uważa się, że była to święta góra używana do ceremonii religijnych, związanych z kultem wody. Na szczycie piramidy znajdują się baseny i kanały, które mogły symbolizować rzeki i jeziora.
  • Kalassasaya: Duża, prostokątna platforma otoczona wysokimi kamiennymi murami. W jej centrum znajduje się monolityczny posąg zwany Ponce Monolith oraz Brama Słońca (Puerta del Sol) – jedna z najbardziej ikonicznych struktur Tiwanaku, ozdobiona skomplikowanymi rzeźbami przedstawiającymi bóstwa i symbolikę astralną.
  • Templo Subterráneo (Świątynia Podziemna): Jest to wykopany plac otoczony wizerunkami kamiennych głów, które mogły symbolizować przodków lub ważne postacie mitologiczne. Centrum świątyni zdobi duży monolit zwany Bennett Monolith.

Architektoniczne Cuda

Puma Punku charakteryzuje się ogromnymi blokami kamiennymi, z których niektóre ważą ponad 100 ton, oraz skomplikowanymi rzeźbami, które świadczą o zaawansowanych umiejętnościach obróbki kamienia. Kompleks zbudowany jest w formie prostokąta o wymiarach 117 na 167 metrów. Kamienie są głównie z czerwonego piaskowca, diorytu i andezytu, przy czym ten ostatni jest trudniejszy do obróbki, ale pozwala na bardziej szczegółowe rzeźby. Należy tu dodać, że andezyt, w skali twardości Mohsa, ma wartość 7, a więc taką samą jak kwarc! Wyobraźcie sobie rzeźbienie tak kompleksowych i wyrafinowanych matematycznie kształtów w kwarcu. Należy też zauważyć, że bloki skalne były wykuwane nawet 15 000 lat temu, a przy obecnej technologii nie jest możliwe ich odtworzenie. 

Precyzja Wytworzenia

Jedną z najbardziej niezwykłych cech Puma Punku jest precyzja obróbki kamienia. Kamienie zostały wycięte z taką dokładnością, że pasują do siebie idealnie bez użycia zaprawy. Ta technika łączenia wywołała różne teorie na temat narzędzi i metod używanych przez budowniczych Tiwanaku. Niektórzy sugerują, że mieli oni dostęp do zaawansowanych technologii, które od tamtej pory zostały zapomniane. Próbowano też udowodnić, że skały były odlewane w formach, ale nie zostało to potwierdzone. 

Geometryczne doskonałości

Kamienie w Puma Punku są nie tylko dokładnie wycięte, ale również wykazują zaawansowane zrozumienie geometrii. Przykłady obejmują:

  • Bloki w Kształcie Litery H: Te bloki są identyczne pod względem kształtu i rozmiaru, co sugeruje standaryzowany projekt i możliwe techniki prefabrykacji. Każdy z tych bloków ma dokładnie wymierzone kąty i linie, co wskazuje na zaawansowane umiejętności matematyczne.
  • Otworki i Kanały: W wielu blokach znajdują się otwory o idealnie okrągłym przekroju, co sugeruje użycie narzędzi wiertniczych. Niektóre bloki mają kanały i rowki o precyzyjnych wymiarach, które mogłyby służyć do połączeń mechanicznych lub hydraulicznych.
  • Dovetail Joints: W Puma Punku znajdują się kamienie, połączone za pomocą złącz typu jaskółczy ogon, które zapewniają stabilność bez użycia zaprawy. Precyzyjne wykonanie tych połączeń wymagało dokładnych pomiarów i umiejętności obróbki kamienia
  • W kompleksie można znaleźć blok, w którym znajduje się otwór o kwadratowym przekroju (!), który wewnątrz bloku wykonuje 4 skręty pod kątem 90 stopni. Jest to jedna z wielu rzeczy z Puma Punku, która przekracza możliwości obecnej technologii z XXI wieku.

Po co i jak?

Powstaje pytanie – po co w tak odległych czasach ktoś miałby zadać sobie tyle trudu, aby stworzyć tak wyrafinowane i dokładne geometrycznie konstrukcje? Czy technologie obróbki kamienia można porównać do tych, które można spotkać w Egipcie, Machu Picchu, czy indyjskim Ellora i Ajanta? Według mnie jest to kolejny dowód na to, że w zamierzchłych czasach starożytne cywilizacje miały możliwość uplastyczniania skał oraz zaawansowanej ich obróbki, nie mówiąc już o transportowaniu ich zapewne za pomocą wibracji i antygrawitacji. Podobnie jak bloki skalne w egipskich piramidach, tak i tutaj skały o masie kilkunastu ton (brama słońca stoi na płycie z czerwonego piaskowca o masie 131 ton!) były transportowane na odległość nawet 90 km i wysokość 3800 metrów n.p.m. 

Wielu naukowcom trudno uwierzyć, że prymitywni mieszkańcy regionu mogli stworzyć tak precyzyjne i masywne bloki kamienne, jak te znajdujące się w Puma Punku. Bloki ważące setki ton, które wyglądają jakby były wycięte przy użyciu nowoczesnej technologii i zaawansowanej wiedzy inżynierskiej, zdają się przekraczać możliwości dostępnych narzędzi tamtej epoki. Metalowe rylce, które były dostępne w tamtych czasach, wydają się niewystarczające do wykonania tak skomplikowanych i dokładnych rzeźb.

Dodatkowo, wycięcia bloków są tak idealnie dopasowane względem siebie, że wyglądają jakby były połączone niczym elementy puzzli. Ta precyzja w obróbce i montażu kamieni wzbudza liczne kontrowersje i rodzi pytania o techniki i narzędzia używane przez budowniczych Puma Punku. Powstaje pytanie jaki był cel tej budowli? Religijny, pełnił funkcję jakiegoś kalendarza astronomicznego, a może był zbudowany jako lądowisko?! Nie ma w stu procentach pewnej odpowiedzi na te pytania.

IGOR WITKOWSKI i PUMA PUNKU

Temat samego kompleksu w Puma Punku był mi znany od lat, ale poza fascynacją fenomenem tego miejsca, nie łatwo było mi znaleźć więcej informacji na jego temat. Po latach trafiłem na książki Igora Witkowskiego, gdzie w 3 tomie „Instrukcji przebudzenia” o zakodowanych przesłaniach starożytnych, opisuje on swoje badania. Pozwolę sobie Wam przybliżyć więcej informacji, które są zawarte w książce. Przede wszystkim autor skupia się na zaawansowaniu matematycznym i precyzji wykonania bloków skalnych. Opiera się na swoich obserwacjach i przemyśleniach. Zapoznawszy się z publikacjami Jeana-Pierre Protzen, który badał przez lata owe miejsce, mógł dojść tylko do wniosku, że naukowcowi nie udało się niczego konkretnego ustalić, poza tym, że samo Puma Punku to ruiny diametralnie różniące się od wszystkiego innego, co znamy z historii archeologii. Pokazuje to, że tajemnica tego miejsca nie jest wymyślona i wyolbrzymiona, ale jest czymś, czego naukowcy nie pojmują i nie potrafią wytłumaczyć.

Sam autor wskazuje, że przy pierwszej styczności z kompleksem odnosi się wrażenie, że patrzy się na ruiny centrum religijnego lub miasto, ale trzeba tu zaznaczyć, że jeśli miałoby być to miejsce do zamieszkania, to wybór budowniczych był co najmniej dziwny. Kompleks znajduje się na blisko 4000 m n.p.m., w bardzo suchym klimacie gdzie rośnie jedynie trawa. Występują tam bardzo duże wahania temperatur – w nocy temperatura schodzi do ok. 0 stopni, a w dzień dochodzi do 30 stopni Celsjusza.

Mało tego, w miejscu budowy kompleksu nigdy nie znaleziono żadnych narzędzi, a współautorka pracy Protzena podsumowała cechy tego miejsca w następujący sposób:   ”W XVI wieku Cieza de Leon wyznał: „Nie mogę ogarnąć, ani zrozumieć, jakie instrumenty i narzędzia były wykorzystane do obróbki”…Dopiero pod koniec XIX wieku otrzymaliśmy pierwszą całościową definicję sztuki budowlanej z Tiahuanaco. Alphons Stübel i Max Uhle

przeprowadzili drobiazgową analizę, podkreślając trzy charakterystyczne cechy kamieniarki z Tiahuanaco. Bez dostarczania odpowiedzi, Stubel i Uhle argumentowali, że: ci, którzy obrabiali bloki skalne w Tiahuanaco, dysponowali środkami pozwalającymi na dokładne odzwierciedlenie kątów prostych. Obrabiający bloki znali wiele technik szlifowania i polerowania ich. Doskonale wykonane naroża wewnątrz profili wklęsłych wymagały zastosowania ostrych narzędzi. Do tych obserwacji możemy dodać, że: Obrabiający kamienie z Tiahuanaco dysponowali środkami kontrolowania „płaskości” i równości nawet dużych powierzchni. Powstaje pytanie o to, jakie procesy i narzędzia kamieniarze ci wykorzystywali w swojej pracy. Według naszej wiedzy żadne narzędzia nie zostały nigdy odnalezione w toku wykopalisk, ani nie zostały powiązane z budową Tiahuanaco. Narzędzia żelazne były nieznane w Andach przed przybyciem Hiszpanów.” W tamtych czasach boliwijscy budowniczowie dysponowali jedynie narzędziami z miedzi i brązu, a jak wskazały badania, te są zbyt miękkie do obróbki tak twardych kamieni, jakimi są dioryt i andezyt!

Wcześniej wspomniany kronikarz – Cieza de Leon, pisał:
“A choć sądzono drzewiej, iż ruiny owe dziełem są Inków, niczym twierdza na wypadek prowadzenia przez nich wojen, teraz wszakże uznano, iż przeciwnie: są to ruiny budowli sprzed potopu […]. Gdybyż to było dzieło Inków na równinie, wody pozbawionej, a kopane tak głęboko, to Hiszpanie nie potrafiliby nigdy stworzyć budowli tak cudownej i o takiej piękności. Tym, co najbardziej podziwiam, są tak wspaniale dopasowane do siebie kamienie […]”

Co do samej doskonałości bloków – Protzen i jego współpracownica Stella Nair robili pomiary z dokładnością do 1 mm, natomiast autor Igor Witkowski twierdzi, że w przypadku tych najbardziej skomplikowanych bloków, które mają nawet do prawie stu płaszczyzn, wymagany byłby pomiar z dokładnością do 0,1 mm. Próbowano sugerować, że bloki te były odlewane albo metodą na gorąco albo w formie dzisiejszego betonu, ale badania mineralogiczne to wykluczyły, co bardziej szczegółowo autor opisał w książce „Oś świata”.

Jak pisze Igor Witkowski: „Precyzja ta odnosi się przy tym zarówno do odległości pomiędzy powierzchniami, jak i promieni łuków w narożach wklęsłych. Powierzchnie te stykają się wewnątrz wydrążeń praktycznie tak jak w trójwymiarowej wizualizacji komputerowej – perfekcyjnie! I to właśnie jest najbardziej niezwykłą cechą bloków z Puma Punku, sprawiającą, że powtórzenie tego samego dzisiaj byłoby niemożliwe. Po prostu nie ma takich narzędzi.” W kamiennych blokach w kształcie litery „H” znajdują się „nisze wewnątrz nisz i to w trzech poziomach głębokości”. Dlaczego to jest tak ważne? Ponieważ boki, które wydają się równoległe, tak naprawdę są uformowane pod kątem. Dokładniej cytując: „posiadają powierzchnie zakrzywione. Mimo trudności z dostępem do tego „najgłębszego poziomu” w czasie obróbki, krzywizny wydają się doskonałe powtarzalne i jakby matematyczne. To jest akurat tylko szczegółem lepiej uzmysławiającym trudności z wykonaniem tych detali, ale nie jest jeszcze dowodem wykluczającym odlewanie… Jednak inne nisze, wielu rodzajów (których przekroje wykonał Protzen) uderzają czymś jeszcze ciekawszym. Ich ścianki nie są bowiem równoległe do siebie, ale oddalają się od siebie pod kątem kilku stopni, tak że profil rozszerza się w miarę wchodzenia w głąb – jeśli nisza ma cztery boki, to dotyczy dwóch lub trzech ścianek bocznych. To już oczywiście odlewanie wyklucza, bo elementu formy hipotetycznie wypełniającego niszę nie dałoby się wyjąć po odlaniu”!

Żeby tego było mało, w pomiarach wnęk i ich długościach, można znaleźć złotą proporcję 1,618, czyli stałą Fibonacciego. Dotyczy to i bramy z Tiahuanaco. Jak już wcześniej wspomniałem, w jednym z bloków znajduje się otwór o kwadratowym przekroju, który wewnątrz tego bloku skręca czterokrotnie pod kątem 90 stopni każdy. Spróbujcie sobie to wyobrazić! Nie da się tego wyjaśnić…

W wielu miejscach, gdzie kamienie były „drążone” można znaleźć ślady wierteł rurowych. Takie same ślady można spotkać w wielu miejscach w wykopaliskach z Egiptu. Niektóre z nich różnią się tym, że mają otwory o przekroju stożkowatym, „trąbkowym”, które wykazują właściwości wzmacniania określonych częstotliwości. I tutaj przytoczę ponownie Pana Igora Witkowskiego, który opisuje ich właściwości w swojej książce: „Podczas mojej drugiej wyprawy do Tiahuanaco i Puma Punku, w roku 2002, w jakimś momencie stałem na pustej przestrzeni w pobliżu piramidy Akapana, wpatrując się w samotnie stojący pionowo duży blok andezytowy z dziwnym, jakby spoglądającym na mnie otworem. Uderzył mnie nietypowy kształt tego otworu. Zauważył to strażnik, który podszedł do mnie i zaczął wyjaśniać, że jakieś 150 m dalej znajduje się podobny blok skierowany W naszą stronę i jeśli on stanie przy tym bloku, a ja przy następnym, to będziemy się słyszeć nawet mówiąc cicho […]

Piszę o tym również dlatego, że jest to wyraźna wskazówka, że twórcy tego kompleksu bynajmniej nie byli na bakier z matematyką, co rzuca dodatkowe i całkiem istotne światło na ich osiągnięcia. Z tego punktu widzenia staje się oczywiste, że musieli oni reprezentować rewolucyjny wręcz poziom świadomości.”
Ale to wciąż nie wszystko. W Puma Punku można znaleźć blok ze swego rodzaju „strzałką”, który reprezentuje szczytowy wręcz poziom obróbki kamienia, z wieloma płaszczyznami, do tego stopnia skomplikowanymi, że mimo erozji i zniszczeń, można znaleźć styki trzech płaszczyzn, które są praktycznie punktowe i nie posiadają żadnych łuków. Jak podsumowuje autor: „W sumie, tego rodzaju

szczegóły skłaniają do refleksji, że jeśli liczylibyśmy na kamienne dowody istnienia zaawansowanej cywilizacji technicznej w zamierzchłych czasach, to bloki z Puma Punku nie tylko są oczywiście takimi dowodami, ale chyba trudno byłoby nawet oczekiwać dowodów mocniejszych. Trudno nam sobie takie wyobrazić. Twórcy z tego miejsca już zademonstrowali nam, że z kamieniem byli w stanie robić wszystko. Co najwyżej można by oczekiwać większego skomplikowania – np. pięćdziesięciu otworów „wijących” się wewnątrz kamienia, albo bloku zawierającego profile z tysiącem powierzchni zamiast 86 – ale nowej jakości by to już nie stanowiło…”

Jak widać, te kilkadziesiąt bloków porozrzucanych w Puma Punku niesie ze sobą mnóstwo pytań i tajemnic. Po co ktoś zadał sobie tyle trudu? To nie są zwykłe dekoracje, a bardzo skomplikowane i przemyślane wyżłobienia i kształty o zachowaniu idealnych proporcji, dokładnych cięć, kątów prostych, nawierceń o średnicy 4 mm i innych trudnych do realizacji w tak twardym kamieniu kształtów. 

Znany archeolog Javier Escalante, w jednej ze swoich publikacji podsumował Puma Punku w następujący sposób: „Różne rozproszone badania przypisują tym dziełom funkcję komunikacyjną – pozostawienia przekazów dla przyszłości. Istnieją liczne prace wykonane w kamieniu, z precyzyjnymi wyżłobieniami – jak gdyby ludzie ci chcieli sprawić, aby przekazy były wieczne. Wcześniej uważano, że ta obróbka kamienia służyła wyłącznie celom estetycznym, że chodziło o dekorację istniejących budowli. Najnowsze badania pokazują jednak, że wspomniane znaki były wcześniej projektowane i planowane przed wykonaniem w kamieniu, oraz że zawierają one przekazy o charakterze matematycznym i geometrycznym. Nadejdzie czas, kiedy te „przekazy dla wieczności” zostaną rozszyfrowane.”
Okazuje się, że zależności matematycznych doszukali się także inni badacze, jak i sam Igor Witkowski. W poszczególnych elementach można znaleźć w odstępach pomiędzy różnymi liniami, progami, elementami na reliefach, proporcje logarytmiczne i różnego rodzaju ciągi. Javier Escalante wskazał, że znalazł dowody zastosowania trójkątów pitagorejskich w Bramie Słońca i tzw. Bramie III. Igor Witkowski w pomiarach proporcji wykonania bloków znalazł liczbę Pi, z błędem ukazującym się dopiero po czwartym miejscu po przecinku. Przy budowie bram, można znaleźć między nimi skalowalność, tj.

mniejsze są replikami większych w zachowanej skali. Wiele dowodów wskazuje na znajomość przez budowniczych trygonometrii, co jest abstrakcją, ponieważ w tamtych czasach nie znali nawet sposobu zapisywania równań… Po dużo więcej szczegółów odsyłam ochoczo do 3 tomu książki „Instrukcja Przebudzenia” i „Oś świata”. Ta druga jest nadal do kupienia, natomiast 3 tom „Instrukcji Przebudzenia” niestety nie jest już wydawany, więc pozostaje Wam biblioteka, lub polowanie na używaną w serwisach aukcyjnych.

Puma Punku i starożytni kosmici

Chciałbym się jeszcze odnieść do informacji jakich doszukał się Cieza de Leon w XVI w. u okolicznych ludów, w czasie swojej dwudziestoletniej podróży po kontynencie. W przekazach usłyszał o białych ludziach o blond włosach, jasnej karnacji, którzy to dysponowali wielką mocą. Mieli oni dokonywać cudów i latać w powietrzu. Mieli zamieszkiwać okolice jeziora Titicaca, o którym jeszcze wspomnę. Mity podają, że odlecieli do nieba w wielkim blasku, większym niż słońce, a przed opuszczeniem Ziemi zapowiedzieli tubylcom, że jeszcze tu kiedyś powrócą.

Inne przekazy miejscowej ludności opisywane przez Juana de Betanzosa mówiły, że Tihuanaco było dziełem i miejscem zamieszkania Inków oraz siedzibą Wirakoczy. Wirakocza był opisywany jako „mężczyzna średniego wzrostu, biały, brodaty, ubrany w białą szatę, z kokardą przyczepioną do pasa, trzymający w rękach laskę i książkę”. Ten miał się wyłonić bezpośrednio z Jeziora Titicaca. W czasach jego bytności miały do niego „spadać z nieba światła”, które „przed świtem opuszczały jezioro i wracały do gwiazd”. Oczywiście to przypowieści miejscowej ludności, natomiast opisywali to w czasach kiedy nie było jeszcze technologii i trudno sobie coś takiego wymyślić. Sam opis nasuwa pojazdy starożytnych kosmitów i obcych cywilizacji, które mogły nawiedzać ten rejon.

Samo jezioro Titicaca zarówno wtedy jak i dziś uznawane jest za święte. Na jego dnie spoczywa ogromna ilość artefaktów. W latach 2012-2017 znaleziono w nim ponad 20 tysięcy różnorakich przedmiotów, na ponad dwudziestu stanowiskach archeologicznych. Badania wskazują, że na dnie jeziora może spoczywać zaginione miasto, które było uznawane za mit. Tymczasem ekspedycja nurków znalazła pod wodą mury, tarasy i kilkusetmetrową drogę, a także różnego rodzaju przedmioty ze złota i ceramiki.

Bramy i ściana ludzkości

Półtora kilometra od Puma Punku znajduje się „Brama słońca” oraz tzw. „ściana ludzkości”. Ta pierwsza zachowana z wizerunkiem Wirakoczy, nie była jedyna. Bram było ponoć osiem, a każda z nich zbudowana z wcześniej wspominanego andezytu. Jest wyrzeźbiona w jednym kawałku tego twardego kamienia i waży 15 ton. Inkowie w swoich przekazach do Pedra Ciezy twierdzili, że przy budowie tego kompleksu kamienie były przenoszone niczym coś zupełnie lekkiego, za pomocą dźwięku, wibracji przez Wirakoczę. Brzmi znajomo? Nie? Będę jeszcze nie raz wracał do wątku z wibracjami, dźwiękiem i częstotliwością. Podobne opisy, teorie ukazują się przy budowie piramid i innych skomplikowanych starożytnych kompleksów, tak samo jak z obróbką kamienia i jego uplastycznianiem. Oczywiście badacze zwyczajowo nie wychodzą poza ramy, trzymają się najbardziej banalnego wyjaśnienia i oczywiście przypisują lamom i linom wniesienie 130 tonowych bloków na 3800 m 😉 Naprawdę chciałbym to zobaczyć…

Ostatnią na dzisiaj tajemnicą kompleksu Puma Punku jest mur, nazywany przez boliwijskich przewodników „ścianą ludzkości”. Na owej ścianie znajduje się 175 rzeźb różnorakich głów, które mają ponoć reprezentować wszystkie cywilizacje i plemiona zamieszkujące naszą planetę w tamtych czasach. Trzy z nich nie przypominają kształtem ludzi. Posiadają duże oczy, wysokie czoła i wąskie szczęki. Rzeźby w większości zostały poddane erozji, jednak można się w nich dopatrzeć różnych ras.

Część układanki

Osobiście uważam, że Puma Punku, zaraz obok piramid w Egipcie, kompleksu piramid w Teotihuacan, Chichen Itza, czy innych indyjskich świątyń, jest jednym z najlepszych dowodów na to, że przed tysiącami lat istniały na Ziemi niezwykle rozwinięte cywilizacje. Dalej śmiem twierdzić, że żyli pośród „nas” przedstawiciele innych, rozwiniętych ras posiadających technologię, która mogła w owych czasach dokonywać opisywanych „cudów”, które możemy do dzisiaj podziwiać. Wysoce prawdopodobne, że oni nadal tutaj są, a nawet jeśli nie, to obserwują nas cały czas, ale o tym innym razem.

Podobne wpisy

7 komentarzy

  1. Bardzo dobre. Naprawdę dobrze napisane. Wielu osobom wydaje się, że posiadają odpowiednią wiedzę na opisywany temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje zaskoczenie. Chciałbym wyrazić uznanie za Twoją pracę. Koniecznie będę rekomendował to miejsce i regularnie odwiedzał, żeby poczytać nowe posty.

  2. Świetny artykuł. W czasie poszukiwania w internecie informacji trafiłam na ten artykuł. Wielu autorom wydaje się, że mają rzetelną wiedzę na ten temat, ale często tak nie jest. Stąd też moje zaskoczenie. Muszę podziękować za Twój trud. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i regularnie wpadał, żeby przejrzeć nowe rzeczy.

    1. Niezmiernie mi miło, dziękuję. Mam mnóstwo ważnych tematów do opisania, ale wymagają one ogromne nakładu czasu, pracy i researchu, żeby artykuły były rzetelne i zawierały wszystkie informacje dla was.

  3. Dobrze się to czyta – lekko, a jednak treściwie.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. To podejście do tematu było rzadko spotykane – i dobrze. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat. Skąd czerpiesz inspiracje do takich treści?

    1. Dziękuję za pozytywny komentarz. Piszę to na podstawie wiedzy z książek i zgłębiania każdego z tych tematów. Jest to po prostu coś, czym się interesuję od lat. Takie komentarze motywują mnie do pisania dalej.

Skomentuj I LOVE WRO Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *